Mapa strony

Historia Miasta Blachownia cz.3

Mikołaj Wolski

       W 1610 r starosta krzepicki, a później olsztyński - Mikołaj Wolski założył w Blachowni blacharnię. W Łojkach (obecnie Blachownia) zbudował druciarnię. Po przejęciu (w wyniku sporu rozstrzygniętego przez króla) przez starostę Wolskiego od Łukasza Łojka kuźni w Łojkach powstaje również kuźnia w Blachowni z której wywodzi się współczesna odlewnia. Około 1630r produkowano rocznie 800 wozów żelaza, głównie blachę, kule armatnie i narzędzia rolnicze. Podczas lustracji województwa krakowskiego w 1606r podano istnienie osady Trzepizury (obecnie w granicach miasta Blachowni) nad rzeczką bez nazwy, składającej się z trzech domostw i karczmy. W pobliżu osady znajduje się drewniany kościółek z pustelnią zamieszkiwaną zapewne przez zakonnika - Stróża Jasnej Góry. Ojcowie Paulini posiadali w tym okresie kilka takich pustelni w okolicach Częstochowy. Legenda głosi, iż pustelnika zamordował podjazd szwedzki w grudniu 1655 roku. Wcześniejsze dokumenty wizytacyjne parafii św. Walentego w Konopiskach (obecnie w dekananacie blachowieńskim) z 1597 r, do której Trzepizury i Blachownia wtedy należały, nie zawierały informacji o istnieniu tej osady. W 1633r kużnicę w Blachowni i Łojkach odwiedza król Władysław IV będąc w gościnie u Paulinów na Jasnej Górze i jest tu wystawnie podejmowany przez mistrza Zachariasza.
       Okres wojen szwedzkich, utrata znaczenia w świecie przez Polskę i utrata wolności politycznej sprawia głębokie zacofanie gospodarcze, oświatowe i duchowe w kraju. Nic dziwnego, że urywają się wszelkie informacje o regionie. Jedynie Ks. Osiński opisując polskie fabryki żelaza podaje, że w 1782 r w starostwie krzepickim pracują tylko dwie dymarki, niewątpliwie jedna takowa istniała w Blachowni. Po kongresie wiedeńskim (1815) następuje ożywienie gospodarcze, Staraniem rządu i Stanisława Staszica sprowadza się z Berlina do kraju kosztowne, nowoczesne wzory i formy a z Gliwic zdolnych rzemieślników. Na skutek kryzysu i szykan celnych załamuje się przemysł włókienniczy, którego wyroby nie mogą dotrzeć na rynek rosyjski. Zaczęto szukać innych gałęzi przemysłu. Wkrótce odradza się staropolskie zagłębie górniczo-hutnicze. Królestwo Polskie za osobą ministra skarbu Ksawerego Druckiego Lubeckiego powołuje Bank Polski i reformuje kopalnictwo kruszców związanych blisko z hutnictwem w miejscach gdzie łatwo było o materiał opałowy (lasy) i dawało się wykorzystać siłę wód płynących oraz występowała tradycja,czyli fachowa siła robocza. Takim miejscem była też Blachownia, która zajmowała drugie w Królestwie miejsce po nowoczesnej i na węglu kamiennym pędzonej hucie Bankowej.
       Po II Wojnie Światowej następuje drugi poważny etap w rozwoju Blachowni od czasów Mikołaja Wolskiego. Powstaje duże osiedle hutnicze górnicze, przybywa mieszkańców, głównie z Zawiercia i repatriantów. Naturalnie osiedla te łączą Ostrowy, dotychczas kurort dla cierpiących na drogi oddechowe, ze Starą Blachownią. Pracujący górnicy, a także i hutnicy na miejscu mogli skorzystać ze specjalistycznych usług lekarskich lecząc choroby nabyte podczas pracy na dole. Były to najczęściej pylica i gruźlica płuc. W późniejszych latach przekształciła się w pracowniczą spółkę akcyjną pod nazwą: Zakład Elektro-Metalurgiczny EMA-Blachownia S.A. W chwili obecnej zakład ogłosił upadłość. Jest to dla nas młodych ludzi wielkie zdziwienie, że taka historia popadła w ruinę. Chciałoby się głośno krzyczeć ...tak nie można, aby nasza prawdziwa historia została rzucona na pożarcie głodnym lwom - urzędnikom, którzy nie potrafię zrozumieć, że kart historii nie pozostawia się samym sobie ale przeciwnie pielęgnuje i utrwala.

Tekst ze strony   http://www.nso.pl/~karolina/regionhis.php


LEGENDY


       Legenda o Sędziwoju

laboratorium alchemiczne dawnych czasów   Alchemik Michał Sędziwój, obraz olejny Jan Matejko, 73 x 130 cm, Muzeum Sztuki w Łódzi

       W roku 1566 przyszedł na świat w okolicach Nowego Sącza chłopiec, któremu na imię dano Sędziwoj. Od najmłodszych lat zdradzał niebywale zdolności, dlatego też po naukach w szkole wstąpił na Uniwersytet Krakowski. Jako młody myśliciel , głowę jego zaprzątała jedna myśl - jak zwykły metal w czyste złoto zmienić?. Po skończonych studia , niewielka sumą, podarowana przez ojca, Sędziwoj wyrusza w podróż, w poszukiwaniu odpowiedzi na tajemnicze pytanie. Odwiedził liczne uczelnie, biblioteki, pracownie słynnych alchemików. Przybywszy do Saksonii, dowiaduje się, że w lochach uwięziony jest alchemik, który poznał tajemnicę przemiany ołowiu w złoto, ale który nie zdradził jej nikomu. Dzięki staraniom Polaka, Sethona uwolniona (tak nazywał się alchemik). Wdzięczny Włoch w podzięce za uwolnienie podarował szczyptę cudownego proszku, mającego moc przemiany ołowie w złoto. A kiedy zmarł, zostawił wszystkie księgi i własne zapiski, a także cała pracownie doskonale, jak na ówczesne czasy wyposażoną.
       Sędziwoj znów się zapakował i wędrował po dworach królewskich, gdzie witano i goszczono z wielkimi honorami jako alchemika. Dano mu przydomek - Sendivogiusem w Europie. Pewnego dnia zawędrował do Wirtembergii. Tam zazdrosny alchemik zniszczył wszystkie urządzenia i przywłaszczył cudowny proszek. Rozczarowany nieuczciwością, powraca do kraju za panowania Zygmunta III Wazy. Polska żywo interesowała się hutnictwem, Asam król i kanclerz Mikołaj Wolski poszukiwali namiętnie kamienia Filozoficznego. Podczas jednej z prób wybuchł pożar Zamku Wawelskiego. Gdy na tę chwile przybył Sędziwoj, pokazał królowi sztuczki przemiany ołowiu w złoto, nie zdradzając tajemnicy. Mikołaj Wolski zaprosił Sędziwoja do zwiedzenia kuźnic wybudowanych przez niego, na pograniczy ze Śląskiem. Przybył więc do Panek i Blachowni, przejeżdżając prze łojki. Tam w Blaszczykach odlali węglarze figurkę Matki Bożej, a Sędziwój dzięki złotemu proszku zamienił ją w złotą. Gorliwie się przed nią modlili, w całej wsi uznali to wydarzenie za cud. Po latach, w czasie wojny ze Szwedami figurkę zakopano, nikt nie wie gdzie. Legenda mówi, ze człowiekowi o czystym sercu sam Sędziwój powie gdzie jej szukać, lecz trzeba pieszo iść do Nowego Sącza, w noc sylwestrową stanąć na rynku i gdy Sędziwój zbliży się, rozrzucając złote monety, zapytać o złotą figurę, a być może odpowie.


       Jak chłopi Jasna Górę Prusakom odebrali

       Rok 1806 - Jana Góra pod panowaniem Prusaków. Niewielki oddział szaserów (konnych strzelców) I Pułku, przybył zwiadem w okolice Częstochowy rano. Kapitan Wosiński, zorientowawszy się, że poza twierdzą nie ma innego wojska, wpadł na szaleńczy pomysł zdobycia Jasnej Góry przed przybyciem sil głównych Napoleona. Po bitwie pod Wagram, Austerlitz Prusacy byli przerażeni i samo słowo Napoleon budziło w nich panikę. Kapitan kazał w wieczorem ściągnąć z pobliskich wsi wszystkich chłopów, tak aby po zmroku pojawili się na przedpolach twierdzy. Strzelce dotarli aż do wsi Wyrazów, Ostrów, Brzózek, Blaszczyków i Trzepizur, po drodze ściągając jeszcze chłopów z Łojek Gorzelni. Zadanie było proste: o zmroku rozpalono jak największą ilość ognisk. Wokół nich usiedli chłopi udając wojska Napoleona. Było to o tyle proste, że baranie czapy w ciemności przypominały bermyce Starej Gwardii Napoleona. Potem kapitan Wosiński wysłał dwóch ludzi z ultimatum, otóż że pod Częstochową stoi sam Napoleon i żąda wydania twierdzy w ciągu godziny lub szturmem weźmie ją nie oszczędzając nikogo. Podziałało. Dowództwo pruskie, po przeprowadzeniu głosowania, w którym wszyscy wypowiedzieli się za kapitulacją, złożono broń. Do czasu przybycia głównych sił klasztoru bronił więc pluton szaserów i gromada chłopów, w tym przodków dzisiejszych mieszkańców Blachowni.

Tekst ze strony    http://www.nso.pl/~karolina/literleg.php


Katalog stron Dodaj strone- Katalog.Gdzie.Biz Inne Katalogi