Mapa strony

Podania i opowieści związane z Blachownią


       Biały pies

      

Kiedy budowano kuźnicę do zapędzania wielkich młotów konieczny był napęd kół wodnych. Zbudowano wtedy tamę na rzece Rybnej (dziś Stradomka), tak, że zalano pobliskie łąki i torfowiska kuźnicy, a spiętrzona tamą woda spadając z prowizorycznej kaskady napędzała koła, jak w młynie wodnym. Budując zaporę rzemieślnicy uznali, iż aby tama była bezpieczna należy na jej dnie żywcem zakopać psa, jako stróża tamy. Żaden jednak z Kuźników, rębaczy i hutników nie miał psa. W pobliskich Brzózkach gospodarze trzymali psy i na nich padł wzrok budowniczych tamy. - Dlaczego my? To Obcy obyczaj, nie nasz. Nie godzimy się! Oburzyli się gospodarze. Niewiele brakło, aby doszło do awantury między chłopami i Kuźnikami. Na noc przed uruchomieniem tamy jeden z kolonistów niemieckich wykradł z gospodarstwa w Brzózkach białego psa i wspólnie z innymi hutnikami zakopał w miejscu, gdzie stanęły fundamenty tamy. Nie pomogły psu zęby, skowyt i wycie, jego skomlenie było słychać jeszcze gdy łopaty przyklepywały ziemię, a pierwsze strugi wody uderzyły o łopatki koła. Dziś w księżycowe noce, nad zalewem w Blachowni, można zobaczyć białego psa wychodzącego z wody i biegnącego ku Brzózkom, do gospodarstwa swego pana, aby rano powrócić znów do jeziora.


Duch w Olszynkach

 źródło: fotomost.acn.waw.pl/Jableczna.htm   

Pomiędzy Starą Blachownią a Ottonowem jest graniczny mostek na niewielkim strumyku. Wzdłuż drogi rosną okazałe olchy. Jeszcze przed wojną kobiety pracujące w hucie opowiadały o duchu przy mostku w olszynce. Z nim też związana jest historia hutnika Marcina, który późnym wieczorem wracał do domu w Ottonowie. Było po deszczu, przemoczone trepy obcierały palce. Cieszył się Marcin, że zrzuci je już niedługo i wypocznie w łóżku. Ale nie było mu to dane. Gdy przechodził przez mostek, drogę zastąpił mu łysy jegomość w czarnym kubraku ze złotymi guzikami i kiwnął, aby Marcin podszedł do niego. Wzrok miał tak straszny, że hutnik nie myśląc długo czmychnął w pola. - Nie znajdziesz drogi do domu póki świt nie nastanie, człowiecze! - Usłyszał głos Obcego I stało się tak jak rzekła zjawa. Całą noc błądził po łąkach i polach wokół huty. Rano zbudził się przy drodze aż w Malicach. I wielu innych mieszkańców mówiło o pojawiającej się zjawie łysego mężczyzny na mostku w olszynie. Gdy przechodzicie przez ten mostek nie oglądajcie się, aby duch z mostku nie wyprowadził was w pole.


Duch Domu Kultury


Stary jest budynek Domu Kultury w Blachowni. Ma około stu lat. Przeżył już swoje lata świetności, lecz nadal służy mieszkańcom. W swojej historii był już domem mieszkalnym, urzędem gminy, posterunkiem policji, siedzibą niemieckiego urzędu. Nie wiadomo czyj jest pojawiający się tam duch. A z nim to jest tak. Czy to w dzień, czy to w nocy - gdy cichość w budynku zapada, nagle trzaskają drzwi, choć zamknięte na klucz słychać kroki po schodach. Gdy spojrzysz na nie, nic nie widać... Ale byli tacy, którzy widzieli postać młodego mężczyzny o jasnych włosach przenikającego przez drzwi jakby szukał czegoś lub kogoś. Kim jest i dlaczego odwiedza dom kultury nikt nie wie.

Tekst ze strony:
http://www.blachownia.yoyo.pl/


Inne Legendy


Katalog stron Dodaj strone- Katalog.Gdzie.Biz Inne Katalogi